A więc- post o Itimenosie. = )
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁
Wstęp
Pomimo tego, że przeszli przez wiele toksycznych sytuacji wobec siebie nawzajem, nadal starali się popchnąć swój związek do przodu. Ich historia ma pokazać kwestię dwojga psychicznie okaleczonych, lecz zakochanych osób, próbujących sprawić, by ich związek działał po to (ale i nie tylko!), by poczuć się lepiej psychicznie. Mogliby do siebie idealnie pasować, ale ich stan psychiczny sprawia, że nie są w stanie być razem, nie raniąc się nawzajem i nie stając się jednocześnie ofiarami. Byli moim pierwszym shipem, który stworzyłam w tym uniwersum, także od początku nie mieli być szczęśliwi, chciałam, żeby ta relacja jakkolwiek działała, nawet jeśli wydawali się toksyczni... Po latach podjęłam próbę złożenia ich związku w coś naprawdę realnego.
Zasada jest taka: jeśli żadne z nich nie zacznie nad sobą pracować, to przez większość czasu będą się nawzajem ranić. Na szczęście pod koniec historii (lub w połowie ich związku) stali się znacznie zdrowsi, a Katamenos stał się lepszą osobą, ucząc się od Itimeira jak być mniej surowym i jak otworzyć własne serce.
Dlatego też chcę skupić się na pozytywnych aspektach ich związku - przez lata trzymałam się w pułapce myślenia o nich jako o smutnej, tragicznej miłości, ale chciałam to zmienić, ponieważ miało to wpływ również na mnie. To znaczy - wolę myśleć o ich pozytywnym okresie związku, nawet jeśli mieli zły początek!
Chyba muszę też o tym wspomnieć - to był mój pierwszy comfort ship i pierwszy ship w którym jakkolwiek się naprawdę zaczęłam angażować (nawet w fandomach) - zaczynając moją "karierę" pisarską właśnie z nimi! Przełamałam swoje bariery w rysowaniu romantycznych interakcji właśnie z nimi... I... Nie tylko romantycznych...
Itimenos jest dla mnie bardzo, ale to bardzo ważny. Stworzyłam ich w czasie, który był dla mnie naprawdę zły i samotny, przelewałam wszystkie moje społeczne i związane z relacją problemy właśnie w tą dwójkę. Tak - oryginalnie kojarzą mi się z moją boleścią, ale od dłuższego czasu staram się, by to się zmieniło, bo NIE CHCE JUŻ TRWAĆ W SMUTKU. NIE CHCE BY ICH RELACJA BYŁA JEDYNIE STWORZONA PRZEZ MOJE NAJGORSZE EMOCJE. Dlatego, zaczełam ich rozwijać, ratować z opresji swojej toksyczności.
Moje rysunki związane z Itimeirem i Katamenosem, już nie są samymi obrazkami przepełnionymi łzami i niemocą. Tak - one wciąż istnieją - bo moje problemy też istniały.
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁
Pierwsza wizja - sen Katamenosa
Teoretycznie ich pierwsze spotkanie miało miejsce podczas paraliżu sennego Katamenosa. Był to pierwszy i ostatni raz, ale zamiast jakiegoś naprawdę mrocznego stworzenia, Katamenos zobaczył coś naprawdę uspakajającego. Stworzenie w rogu pokoju było naprawdę łagodne i raczej niepokojąco piękne niż przerażające. Siedziało bardzo spokojnie w długim, czarnym ubraniu. Nagle wstało, usiadło na łóżku Katamenosa i pochyliło się nad nim, patrząc mu prosto w oczy. Jednak stworzenie sprawiło, że Katamenos poczuł coś nietypowego, jakby to, co właśnie zobaczył, nie mogło być prawdziwe, jakby żaden człowiek nie mógł nim być. Coś tak nieludzkiego, a jednak z taką ludzką łagodnością... Katamenos nie mógł przestać o tym myśleć przez naprawdę długi czas. Później wydawało się, że na dobre zapomniał o całym paraliżu sennym... Do czasu... Gdy ujrzał Itimeira w zaświatach. Był tak oszołomiony i zdezorientowany... Że po prostu wpatrywał się w Itimeira z dziwnym wyrazem twarzy. Jednak nie mógł rozpoznać tej samej twarzy, którą widział podczas paraliżu sennego. Itimeir nie wyglądał tak łagodnie jak tamto stworzenie. Itimeir w długiej, czarnej szacie miał pełne litości spojrzenie i siedział bardzo skromnie, natomiast Itimeir, przed którym stał Katamenos, miał zarozumiały uśmiech i gniewne spojrzenie. To sprawiło, że Katamenos był naprawdę nieszczęśliwy... Był wściekły na Itimeira, ale przede wszystkim na siebie, że był tak naiwny.
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁
Pierwsze prawdziwe spotkanie
Tak więc, od samego początku: Gdy Katamenos został osadzony w Kasad, przyprowadzono go do zamku Itimeira. Wiele demonów przyszło do głównej sali, aby zobaczyć potępieńca, ponieważ byli oni w rzeczywistości rzadkością. Gdy Itimeir wszedł do sali Katamenos miał wrażenie, że zginął po raz kolejny...
Itimeir, prawdopodobnie by się popisać, przyłożył nawet sztylet do szyi Katamenosa, gdyż człowiek zachowywał się tak lekkomyślnie i bez żadnego szacunku wobec władcy. Podczas ich pierwszego spotkania, obaj w głębi duszy nie czuli do siebie aż takiej nienawiści, czemu starali się zaprzeczać na zewnątrz. Itimeir nienawidził go, ale nigdy wcześniej nie miał do czynienia z potępioną istotą i nie miał pojęcia, co robić, a ponieważ musiał przez jakiś czas trzymać Katamenosa w swoim zamku, szybko się do niego przywiązał. Itimeir był również zafascynowany widokiem ludzkiej duszy po raz pierwszy w życiu - nigdy wcześniej nie widział potępieńca... A to był człowiek. Itimeir chciał utrzymać kontakt z Katamenosem „dla dobra nauki”.
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁
Problemy i wyznanie
Zaskakujące jest jednak to, że jakiś czas po tym wydarzeniu Katamenos wyznał Itimeirowi miłość. Było to w nocy, Itimeir wciąż teoretycznie był wściekły na Katamenosa, który wszedł do jego pokoju, gdy bóg rzekomo spał (zawsze był mile widziany w zamku). Gdy tylko zobaczył, że Itimeir śpi, usiadł obok jego łóżka i zaczął po prostu wszystko wyznawać, wiedząc, że i tak go nie usłyszy. Zaczął mówić, jak bardzo nienawidzi siebie za to, że to wszystko robi, bo rujnuje innych, a na końcu siebie. Ciężko mu było wyznać miłość Itimeirowi, bo bał się, że nie zabrzmi to szczerze z jego ust, ale nigdy nie kochał nikogo tak jak Itimeira, więc bał się go znowu zranić. W tym momencie Katamenos pomyślał o tym, by po prostu... Porzucić przyjaźń i całą tą ich relację, nie chcąc ponownie zranić swojej miłości.
Katamenos mówił dużo, Itimeir prawdopodobnie nigdy nie słyszał, żeby mówił tak dużo i to sprawiło, że złagodniał. Kiedy mężczyzna skończył, po prostu wyszedł z lekkim wahaniem, jakby chciał już na zawsze wyjść, ale również nie mógł wytrzymać opuszczenia ukochanego. Itimeir nigdy nie słyszał, by brzmiał tak kiepsko... No tak. Ponieważ Katamenos nie zdawał sobie sprawy, że Itimeir nie spał w tym czasie, ale udawał. I do tej pory nic nie wie.
To było ich pierwsze wyznanie. Drugie, oficjalne, miało miejsce niedługo po tamtym, tym razem Itimeir nie spał.
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁
Zaczynało być już tak dobrze...
Po wielu problemach komunikacji, a także tych problemów wynikających z ich własnych, wewnętrznych problemów, Itimeir i Katamenos w końcu doszli do ich "peak'u" związku. Byli po prostu szczęśliwi - Katamenos zmienił swoje myślenie, Itimeir nauczył się co to jest by kochać kogoś innego... Tego typu rzeczy.
Niestety, nadszedł czas gdzie Itimeir był bliski swojej śmierci. To wszystko wywróciło całą ich relację do góry nogami, jakby cofneli się do tych okropnych dla nich czasów... Jakby ich progres legł w gruzach. Itimeir, zamiast drżeć ze strachu, siedział cicho i potulnie, czekając na swoje 'rozgrzeszenie', podczas gdy Katamenos przeżywał wszystko za niego. Wydawałoby się, że ten cały koniec bardziej był odczuwany przez właśnie jego - obserwatora, aniżeli przez kogoś, kto czynnie ma mieć związek z owym losem.
Przyszedł koniec, nie będę już pisać tutaj o nim znów, bo pisałam o tym pod wpisem o Itimeirze.
"W tym całym chaosie, tylko Katamenos nie
walczył - nie tylko dlatego, że myślał racjonalnie, ale dlatego, że był
zajęty... Itimeirem. Znalazł swojego partnera w zamku, gdy ten był już
prawie martwy... Bóg ledwie przytomnie spojrzał mu w oczy, gdy Katamenos
trzymał go we własnych ramionach, nie bardzo wiedząc, czy powinien coś
zrobić... Czy po prostu siedzieć tutaj ze swoją miłością, trwając przy
jego śmierci. Ale Itimeir nagle przemówił słabym głosem, nalegając, by
Katamenos wbił swój sztylet głębiej, by mógł w końcu opuścić to życie w
spokoju. Katamenos początkowo odmówił, bojąc się, ale w końcu zrobił to,
co mu kazano.
Katamenos nigdy nie mógł otrząsnąć się z uczucia, że teoretycznie zabił Itimeira."
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁
Listy Itimeira
Podczas ostatniego spotkania Itimeira i Katamenosa, Itimeir dał mu kilka listów o tytule „przeczytaj, gdy umrę”. Itimeir napisał w nich, że będzie to „odpowiedź na wszystkie pytania, na które wcześniej nie odpowiedział lub które nie zostały zadane”. Pisał wszystkie szczegóły dotyczące jego dzieciństwa, zaczynając od życia na Ziemi z Evdapos itp. i kończąc na ich stanie psychicznym na kilka dni przed śmiercią. Itimeir napisał wszystko, o czym bał się mówić, albo nigdy nie miał potrzeby. Wyjaśniał też coraz więcej na temat całego życia pozagrobowego i tego, jak wszystko działa. Wspomniał o Irmesie. Opowiedział większość historii bożka i jego przeszłego życia, nawet jeśli Itimeir wiedział, że to nie było właściwe. Chciał, aby Katamenos zrozumiał, dlaczego Itimeir był tak blisko z Irmesem i dlaczego Irmes jest taki, jaki jest. Pisał dużo o swoim ojcu i o tym, jak Katamenos pomógł mu poradzić sobie z jego stratą. Nawet jeśli Katamenos znał podstawowe historie, nie znał ich głębi i znaczenia w życiu Itimeira... Nie znał jego konkretnych traum, przeżyć wewnętrznych. Na koniec Itimeir wspomniał, jak nagi się czuje, gdy wyznał ukochanemu całe swoje życie, że teraz nie ma żadnych tajemnic na duszy.
Po przeczytaniu tych listów, Katamenos płakał gorzko prawdopodobnie przez tydzień, żałował, że w ogóle stąpał po tej samej ziemi co Itimeir. Tak bardzo chciał odpowiedzieć na te listy, ale nie mógł. Napisałby „przepraszam” 1000 razy, wiedząc, że już nigdy nie dostanie odpowiedzi, lub tego miękkiego uśmiechu ukochanego.
I do końca swojego wiecznego istnienia, Katamenos włóczy się po wszystkich krainach życia pozagrobowego, w ucieczce i poszukiwaniu tego, co stracił - jedynej istoty, która utrzymywała go w swoim człowieczeństwie. Nie wiedział albowiem, że w prawdzie - Itimeir czuwał nad nim i nad jego przeklętą duszą na wieki.
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁
Psychoanaliza
Trudno mi tu teraz pisać o analizie... Jest to taki... Complexowy przypadek... A dodatkowo, w sumie już można wywnioskować wszystko. Ale zacznę od tego, że oboje mieli problemy społeczne - w różnych aspektach, które się krzyżowały. Katamenos widział Itimeira jako swojego 'wyzwoliciela', albo 'karę za swój grzech potępienia', mimo że wszystko to było hipokryzją. Itimeir dał mu wszystko, gdy uznał, że na wieki będzie cierpiał - Itimeir był jedyną postacią, która uniżyła się na tyle na swojej boskości, by móc mieć przy sobię potępionego człowieka. Najwyższa kreatura w hierarchii Ziemii i ta najniższa...
Ale z drugiej strony, przez swoje odrzucające i okrutne emocje, Katamenos i tak zadawał mu dużo bólu. Odpychał go, bo nie chciał go kochać, bo wiedział że gdy to zrobi, zrujnuje go jeszcze bardziej. Widział mniej złego w byciu żmiją, niż w kochaniu Itimeira, który by tylko płakał po nocach jeszcze bardziej, zrujnowany przez potepięńską miłość człowieka. Katamenos wiedział, ale i nie wiedział, że to kaleczy. Tak bardzo kochał tę najpiękniejszą istotę, która niczym zjawa nocna zwiastowała mu swoje przyszłe szczęście, a z drugiej strony umiał krytykować Itimeira... Z wewnętrznej intencji.
Katamenos był zależny od Itimeira, Itimeir od Katamenosa nie. Dlatego... Tak naprawdę Itimeir był sensem jego życia - nic innego nie miał do roboty, niż rozpływanie się w tej bolesnej miłości. To, że miał jakikolwiek procent bezpieczeństwa, było zawdzięczane jedynie ukochanemu. Więc gdy to ten umarł, jego cały świat na nowo się zawalił. Znów, ktoś, kogo kochał umarł - przez samobójstwo. Znów tracił kolejną osobę, która dała mu jakąkolwiek uwagę, znów doprowadził w jego umyśle do śmierci miłości i znów był sam. Na wieki wieków, amen.
Itimeir... Well, well... Itimeir miał daddy issues, tak tak. Ale one były trochę na innej podstawie. Itimeir był hyperseksualny, ale w sensie tego, że nie umiał odczuć miłości romantycznej - albo inaczej - dla niego, wskaźnikiem tego, czy ktoś go kocha, jest nim zainteresowany, był seks.
Katamenos... Był pierwszą kreaturą, która nie śmiała mu się w oczy, a również i nie patrzyła na niego z obrzydliwym pożądaniem... I przez to Itimeir chciał, by te pożądanie w nim znaleźć. (Już w związku) Zarywał noce i dnie, myśląc o tym, czemu Katamenos nie wydaje się być jak inni, czemu nie patrzy na niego z seksualnego punktu widzenia? Albowiem Katamenos... Można powiedzieć, że był bliski aseksualności - jednak spowodowanej kompleksami, strachem, wstydem wewnętrznym. I przez to, mimo, że wiedział, że tak bardzo chciał ukochanego, chciał ukazać swoją miłość i ją przelać na Itimeira, nigdy nie mógł. Nie umiał. Zatrzymywał się i po prostu wycofywał. Itimeir przeżywał dużo - albowiem Katamenos jako skryta osoba, mało go komplementowała, ale dużo myślała o nim w głowie, pisała wierszy. Czasem Itimeir był pewny, że Katamenos go nie kocha. Jeżeli go kocha, to czemu nie może tego pokazać? Co jest w Itimeirze nie tak, że Katamenos się nim nie interesuje? Itimeir miał obsesje na punkcie swojego ubioru, by tylko zadowolić Katamenosa, sprowadzić go na "seksualną drogę".
A dodatkowo... Itimeir strasznie idealizował tego człowieka. Zawsze gdy go jakkolwiek skrzywdził, widział, że Katamenos jest po prostu ciężkim typem, że musi po prostu się przyzwyczaić itp. Nie reagował na krzyki Irmesa, by wypierdolił go do głębi piekieł. Idealizacja Itimeira była zbyt silna... Ponieważ gdy pierwszy raz był przy Katamenosie, poczuł coś przerażającego - coś tak znanego, a jednak obcego po tylu latach. Te jedno uczucie, które miał kiedyś, przed własną koronacją. Rękę drugiej osoby nad nim.
A z drugiej strony... Itimeir uwielbiał tę "nieśmiałość" potępieńca i to, że patrzył krzywo na tych, którzy go wykorzystywali. I rozumiał coś, czego Itimeir nigdy nie umiał na głos wypowiedzieć - realia Kasadu.
XOXO,


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz