To jest w sumie trochę taka kontynuacja/dygresja mojego posta z wakacji "Are You really drawing for the sake of it, or just to show it to other people?", gdzie mówiłam o ważnym dla mnie temacie i napewno ważnym dla kogokolwiek, kto tu jest - rysowaniu i czym ono się stało w latach 20. XXI wieku, a wzrastało powoli, gdy nikt nie patrzył.
Może ja byłam jedną taką osobą, co tak miała, ale ja zawsze, mimo że miałam tablet graficzny i rysowałam na nim, to rysowanie dla kartce było dla mnie czymś, do czego zawsze wracałam - był to dla mnie taki idealny zamiennik, który tak naprawdę niczym się nie różnił na dłuższą metę w rysowaniu (w moim doświadczeniu z dzieciństwa)! O wiele więcej w swoim życiu rysowałam tradycyjnie, niż w digital o dziwo - nawet gdy markery miałam odstawione do piwnicy, to codziennie gryzmoliłam po kilka rysunków w szkicowniku podczas pandemii... Rysunek tradycyjny był dla mnie jak szybki wylew pomysłów, ujęcie czegoś ku idei, a nie ku estetyki o dziwo. Traditional taki był - istniał po to, by po prostu rysować. O dziwo, gdy analizowałam swoją działalność twórczą w latach 2015-2017, bardzo mało rysunków było przeze mnie publikowane. Te kartki miały bardziej wymiar personalny, nie były to rysunki, które dodałoby się kiedyś na DeviantArta - wierzcie mi, wtedy nikt nie dodawał tam rysunków z kartki (w moich kręgach)! Nie patrzyłam na to, czy coś skończę czy nie... Same linearty z zostawionym widocznym szkicem walały się po teczkach i biurkach w moim pokoju.... Wtedy, zamiast szkicownika miałam teczkę ze zdjęciem delfina z Lidla.
W 2016-2018 był wielki rzut na markery alkoholowe. Wiecie... Copic'i, Promarkery itp. Pamiętam, że miałam jeszcze 2 ostatki kolorów, które mi wysłano, gdy to Letraset wciąż zajmował się promarkerami (kobaltowy i rudy). W sumie szkoda - mieli najładniejsze opakowania. Nie wiele się wtedy zmieniło, tylko z tym, że wtedy niemalże wszystkie rysunki kończyłam. Rysowałam może mniej, ale wciąż rysowałam. Digital wszedł w większą moc, ale wiem, że to tradycyjnie miałam większą frajdę z rysowania. Wtedy już wstawiałam te rysunki.
2019 był prawdopodobnie rokiem, w którym przestałam rysować w traditionalu. Nie na zawsze - ale przestał mi sprawiać radość. Wszystko wydawało się za trudne, za żmudne, za długie... Szczerze powiedziawszy, bardzo mało pamiętam, jedynie kilka rysunków (może 2), które naprawdę pokolorowałam i skończyłam wtedy. Większość się zaczęło jak i skończyło w 2020.
W 2020 roku wróciłam do markerów na jakieś pół roku - pandemia. Pamiętam te rysunki i pamiętam konkretne markery itp... Lubiłam to robić, ale wiem, że szybko to wszystko minęło, bo gdy zaczął się nowy rok szkolny (lub miesiąc przed), odcięłam się od tego medium. Pamiętam konkretny rysunek Technoblade, który rysowałam tak długo po tym jak nie dotknęłam ołówka tak długo.... A to przez to, że każdy rysował przez pandemię i lekcje online w digitalu. Każdy ten piękny rysunek z fandomów itp. był tworem komputerowym, więc po co rysować w traditionalu? Nigdy nie dostane takiego efektu na kartce jak w programie, a każda praca musi być najlepsza, więc po co traditional?
Co mnie uratowało od tego, było utworzenie mojego uniwersum. To wtedy zaczęłam regularnie rysować tradycyjnie, aż do teraz, gdy dochodzę do wniosku, że rysunek tradycyjny jest dla mnie lepszy, niż komputerowy. Jest to o wiele lepsze medium od pikseli na ekranie, które są trwałą rzeczą materialną i trwałym dowodem twórczości, jeżeli wydrukujesz każdy swój rysunek.
Tak w sumie jak teraz myślę... Trochę błędem jest uznać, że od kiedy stworzyłam swoje uniwersum (koniec 2020 roku), to od razu zaczęłam rysować 80% swoich prac w traditionalu - nie, tak nie było. W prawdzie rzeczy, dopiero zaczęłam zyskiwać największy owoc satysfakcji tego medium w 2021 czy 2022 roku. Od 2021 prowadzę "scrapbooking'owe" szkicowniki, które mnie uspokajają i są dla mnie czystą terapią dla siebie samej, jednak to od 2022 roku zaczęłam dokańczać swoje rysunki i próbować robić coś więcej niż szkic jakimś długopisem a obok dodawać washi-tape. 2021 rok był rokiem wstępu, a oficjalnie w 2022 roku wróciłam do jakieś wyższej formy rysunków tradycyjnych - tzn. takich, które może i miały kolor, jakieś cieniowanie, były dopracowane i dawały mi satysfakcje z racji procesu!
Ważne też jest zastawienie rysunków tradycyjnych i cyfrowych... W 2021 roku miałam tuzin (naprawdę MASĘ) rysunków cyfrowych, które pojawiały się po nawet 2 dniach pracy... To był czas, gdy naprawdę prowadziłam Instagram pełną parą, a co 4 dni wstawiałam idealnie post... Tylko z rysunku cyfrowego. I to nie szkicu! Nie wiem jak było to możliwe, ale byłam w stanie co 4 dni wstawić gotowy, pomalowany i renderowany post, nawet z tłem. I to nie był czas, gdy dużo rysowałam tradycyjnie.... Albowiem w tle miałam również challenge "Draw All Year". Dla ciekawych - prawie skończyłam ten challange, jeżeli się nie mylę, miałam do pokonania jeszcze 2 miesiące czy 3 przed końcem ale z jakiegoś powodu zrezygnowałam z tego wyzwania (chyba po uznaniu, że było to bez sensu widząc jak nie mam czasu na większe rysunki niż jakieś kilka kresek byleby uznano to za dzień w challenge). A więc w 2021 roku żyłam digitalem i żyłam Instagramem, a więc - rysowanie znaczyło dla mnie tylko dodawanie postów, a w tym profit społeczny. Teraz NIGDY nie posunęłabym się do tego, by dla jakieś głupiej aplikacji (i do tego niewdzięcznej!) katować się przed komputerem w wakacje, mimo że lubiłam malować cyfrowo. Nigdy w życiu.
Moją masowość cyfrowych rysunków zakończył commission, który po 3 miesiącach pracy zwalił mnie z nóg i sprawił, że przestałam rysować na komputerze przez 6 miesięcy. Zajęłam się traditionalem - koniec 2021 roku, początek 2022. Traditional stał się moim domem na nowo.
Od 2022 i 2023 roku prowadziłam jedne z lepszych szkicowników, którym poświęcałam coraz więcej uwagi... I coraz więcej wieczorów siedziałam w ciszy swojego pokoju, szkicując i ozdabiając strony mojego szkicownika. Do dziś mam najpiękniejsze i najbardziej kreatywne strony właśnie tam! Miałam kilka prób rysunków markerami po tylu latach, ale nie było to jakoś medium do którego się mogłam na nowo aż tak przekonać.
W 2024 roku coraz mniej spędzałam czasu na komputerze stacjonarnym - a w tym rysując digitalowo. Mimo, że miałam iPada, to nie jest on najwygodniejszy dla mnie. A więc - kartka to był znów mój przyjaciel... Dodatkowo w 2024 roku zrozumiałam wszystko tego letniego wieczoru, gdy przeglądałam przez 3 godziny swoje wszystkie, stare prace z dzieciństwa. Moje myśli spisałam w "Are You really drawing for the sake of it, or just to show it to other people?". I to wtedy jeszcze raz chwyciłam wszystkie moje markery z piwnicy a dodatkowo kupiłam sobie podkładkę z klipsem na kartki. Chciałam wrócić do dzieciństwa... Chyba dlatego, że wiedziałam że lada chwila mój dom rodzinny będzie tylko... Domem rodzinnym. Nie domem. Rozpaczałam, próbując wrócić do swoich dziecięcych tęsknot rysując na zwykłych kartkach ksero i markerach, nawet zakładając segregator na te rysunki.
To nie tak, że wtedy nie rysowałam już w traditionalu... Nie! Ja rysowałam! I to o wiele bardziej niż kiedykolwiek... Ja po prostu dopiero wtedy zrozumiałam wszystko i dlaczego ja w ogóle to robie. Dlaczego my to wszyscy robimy? I co tak naprawdę sprawiło, że zapomnieliśmy jak to jest zapełnić 3 zwykłe kartki głupimi rysunkami w jeden wieczór, bo miało się ochotę rysować. Przypomniało mi się, że my wszyscy kiedyś zaczęliśmy rysować w traditionalu, bo lubiliśmy to robić - teraz najbardziej akceptowalnym formatem przekazu jest digital - idealny do publikowania w Internecie.
Od 2024 roku nie rysuję za dużo w digital'u z wymienionych już powodów... A dodatkowo, czuję że cyfrowy rysunek tylko mnie zniechęca. Mimo tego, że umiem robić naprawdę imponujące prace, które później stają się moimi faworytami, które mogę wszędzie dawać na tło itp. To te same prace były powodem mojej 2 miesięcznej presji.
Z jakiegoś powodu o wiele łatwiej mi otrzymać ładny i zadowalający efekt w tradycyjnym rysunku - bo to tylko traditional! Nie jest on jakiś wybitny, nie można wiele w nim zrobić na mój poziom i to co mam... Gdy biorę ołówek do ręki, czuję że jestem tylko człowiekiem, a nie komputerem, którym rysuje owe rysunki.
 |
| Małe, szczęśliwe wypadki |
Może tylko ja tak myślę, ale z moim poziomem, w digitalu czuję presję by wszystko szło do przodu, by wszystko było idealne na mój poziom - by brakło tym rysunkom czynnika ludzkiego. I ja rozumiem czemu - tracimy czucie, że to co naprawdę robimy to tylko nasza mała praca rękoma.
Na kartce jestem w stanie wybaczyć sobie nieudany rysunek, złe pociągnięcie kreski, przypadkowe nałożenie koloru - jakoś to będzie. W digital'u wszystko musi być idealne - dostaliśmy dar niekończących się poprawek i dowolności błędów - a jednak właśnie to dało nam presję siebie samych.
Nie wiem czy to ja tak uważam, ale jest tyle niesamowitych artystów w Internecie, którzy rysują w digitalu. Ba! Trudno znaleźć kogoś "lepszego", kto nie rysuje w digital'u... Więc czasami czuję, że ten cyfrowy czynnik tylko nadaje mi mnie samej od razu bojowego nastawienia i wymagań. Tak jakby digital kojarzył mi się od razu z automatyczną publikacją rysunków, faktem, że zobaczy je ze 100 osób.... Tak jakby digital był wycelowany tylko na posty.... I tak - to prawda. Moja głowa już tak się przestawiła, bo jak przypominam sobie - kiedykolwiek, gdy miałam super pomysł na rysunek i zabierałam się za tradycyjny rysunek, myślałam sobie "hmmm.. Ale pomyśl jak dobrze mógłby on wyglądać w digital'u, ta postać dostałaby w końcu SOLIDNY rysunek!". To wszystko to pokazówka.
 |
| Małe, szczęśliwe wypadki 2 |
Nie mówię, że digital jest zły - sama wciąż kocham renderować, mogę spędzić 2 godziny dziubdziając moje kochane portrety i uśmiechać się malując twarze w rysunkach w Clip Paint Studio czy robiąc tło w Blenderze... Po prostu zauważyłam jak moje nastawienie do sztuki się zmienia i przez to jak bardzo zaczynam doceniać fizyczne doznanie wszystkiego dookoła mnie - nawet rysowania... Bo łatwiej umiem zadowolić się własnym rysunkiem na kartce - sprawia mi to radość i czuję ekscytację, wypełniając strony szkicownika, czy zabierając się za kolorowanie markerami. To była wielka sekcja o mnie... A więc co o was?
 |
| Małe, szczęśliwe wypadki 3 |
Dlaczego ludzie przestali rysować w traditionalu? Trochę to widzę jako przejście do dorosłości... Wiecie - wszystko się teraz robi na komputerach, dlatego ekscytacja by tylko wrócić do domu ze szkoły i dorwać kartkę kojarzy nam się z dzieciństwiem - mi też. Rozumiem wszelkie aspekty wygody programów graficznych i jakie ułatwienia w nich istnieją - doceniam je też! I sama wciąż mam satysfakcję malowania cyfrowego. Tutaj nie chodzi o gadaninę typu - wolisz wygodę komputera to jesteś debiil1!11!!!!!!! Nie - chodzi o nastawienie umysłu i zwykłe zastanowienie się... Nad własnym hobby. Ja właśnie to zrobiłam - tutaj i we wspomnianym już 2 razy poście. Teraz po prostu zastanawiam się nad ogółem społeczeństwa.
Myślę, że cyfryzacja zamknęła poczucie ludzkości - rzemiosła jako nieidealnego tworu i faktu, że rysunek też nim jest. Digital art jest teraz tak rzekomo prosty, że zwykłe rysunki nie zadowalają artystów, każdy chce być lepszy, lepszy i lepszy... Szukając najdziwniejszych metod, pędzli i programów, podczas gdy odpowiedz na kartce jest prosta - masz kilka rzeczy, które użyjesz i tyle.
Chciałabym, by ludzie nauczyli się znów popełniać błędy i akceptować je jako sztukę własnej osoby, która ma prawo do pomyłek - bo jest tylko zwykłym człowiekiem, który daje z siebie wszystko.
Farawell!
XOXO,
Vin